Lokalizacja - Pępowo obok pomnika E. Bojanowskiego Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

W centrum Pępowa w kilku miejscach upamiętnieni są bohaterowie naszej ziemi; obok pomnika bł. Edmunda Bojanowskiego i na Skwerze Jana Pawła II (między plebanią a kościołem) szumią 3 posadzone tam w 2009 r. katyńskie dęby. Na cokole pomnika Serca Jezusowego na pępowskim cmentarzu znajdują się tablice poświęcone: mieszkańcom ziemi pępowskiej poległym w I wojnie światowej, zamordowanemu w Dachau ks. S. Płaczkowi, ofiarom II wojny światowej oraz sześciu rozstrzelanym jesienią 1939 r. w publicznych egzekucjach mieszkańcom gminy Pępowo (Franciszek Napierała, Wojciech Robaszyński, Jan Szczurny, Walenty Walczak, Feliks Poprawa, Zygmunt Grabarczyk). W kwietniu 2018 r. została odsłonięta (na miejscu poprzedniej z 1990 r.) tablica upamiętniająca pięciu związanych z pępowską ziemią bohaterów zamordowanych przez sowieckie NKWD. Są nimi zabici w Katyniu oficerowie Wojska Polskiego por. Piotr Głowacz, por. Ludwik Matuszkiewicz i por. Józef Rzepka oraz dwaj zamordowani w Twerze policjanci st. post. Antoni Busz i st. post. Franciszek Nadstawek. W 100. rocznicę Odzyskania Niepodległości i wybuchu Powstania Wielkopolskiego groby powstańców wielkopolskich na obu pępowskich cmentarzach zostały oznaczone specjalnymi tabliczkami, które pomogą nam nie przechodzić obok nich obojętnie.

            Naszą wędrówkę szlakiem bohaterów II wojny światowej zakończmy ukazującą jej  głęboki sens piękną myślą Jana Pawła II:

Świadomość własnej przeszłości pomaga nam włączyć się w długi szereg pokoleń,

by przekazać następnym wspólne dobro – Ojczyznę.

Lokalizacja - Babkowice obok krzyży Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

W Babkowicach zatrzymujemy się obok stojących w centrum wsi 3 krzyży cholerycznych, których nazwa wiąże się z groźną epidemią panującą na tym terenie w połowie XIX w.

            Babkowice we wrześniu 1939 r. oddały Ojczyźnie wielką daninę krwi. W Wojnie Obronnej Polski 1939 r. zginęło, pełniąc żołnierską służbę, sześciu mieszkańców tej wsi.

 Kapral J. Turbański

            Turbański Józef (1915 – 1939) z Babkowic od 1935r. uczył się w seminarium duchownym w Bruczkowie koło Borku Wielkopolskiego. Chciał zostać zakonnikiem (misjonarzem). Jednak w 1937 r. przerwał naukę, ponieważ dostał wezwanie do odbycia służby wojskowej w Mołodecznie koło Wilna. Wówczas służba trwała 2 lata. Kiedy wybuchła wojna, został przeniesiony do jednostki niedaleko Warszawy. Służył w stopniu kaprala, dowodził drużyną. Podczas bitwy w okolicach Radomia został postrzelony. Ranny trafił do ludzi, którzy się nim opiekowali. Po kilku dniach zmarł. Został pochowany na cmentarzu w Radomiu.     

            Huchrak Roman walczył w kampanii wrześniowej, zastrzelony osierocił dwoje dzieci. W walce zginęli również Fabiańczyk Roman i Nowacki Ludwik (kawaler). Piotrowski Michał zmarł z ran, osierociwszy dwoje dzieci. Od niemieckiej kuli zginął również, już w niewoli, Józef Robaszyński.

            W okupowanym przez Niemców Kraju Warty walką stawało się każde działanie sprzeciwiające się morderczym planom niemieckiego okupanta wobec naszego narodu. Nieprzestrzeganie nakazów i zakazów niemieckich władz stało się obowiązkiem patriotycznym. Mimo panującego terroru, mimo groźby utraty życia za najmniejsze nawet nieposłuszeństwo wobec zarządzeń okupanta, byli i wśród mieszkańców naszej gminy ludzie odważnie niosący pomoc innym. Józef Turbański z Babkowic, ryzykując życiem własnym i całej rodziny (miał żonę i pięcioro dzieci) przez większość wojny ukrywał zbiegłego z niemieckiego lagru Wincentego Ulrycha ze Skoraszewic. Wcześniej udzielił mu schronienia mieszkający w Skoraszewicach brat Józefa – Marcin Turbański. To też była forma walki z okupantem, a uratowanie życia obcemu człowiekowi z narażeniem własnej rodziny było prawdziwym bohaterstwem.

Rodzina Turbańskich przed swym domem w Babkowicach. Tu ukrywał się Wincenty Ulrych.

 

Z Babkowic jedziemy do Pępowa (ok. 3,5 km). Warto w lasku obok bażantarni skręcić w lewo; nadłożymy trochę drogi, ale zobaczymy uroczy zakątek, w którym latem królują łabędzie, a dalej polną drogą dotrzemy w pobliże pępowskiego pałacu. Obok bramy głównej skręcamy w prawo i ulicą Parkową jedziemy do skrzyżowania, za którym skręcamy w lewo i już  jesteśmy na jednej z dwóch głównych ulic Pępowa noszącej imię Stanisławy Nadstawek. Jadąc ścieżką rowerową w kierunku centrum wsi, mijamy po prawej dom, w którym przed wojną mieścił się posterunek policji. Tu pełnił swą służbę Franciszek Nadstawek i tu urodziła się w grudniu 1923 r. jego córka Stanisława, o czym informuje tablica pamiątkowa. Dojeżdżamy do centrum Pępowa i zatrzymujemy się obok pomnika bł. Edmunda Bojanowskiego

Lokalizacja - Siedlec obok krzyża Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

 

Przy stojący w Siedlcu krzyżu pragniemy przywrócić pamięć o Franciszku Wachowiaku. Urodził się 11 stycznia 1917 r. w Siedlcu. Mając niespełna 20 lat, wraz z kolegą, Leonem Wichłaczem, także z Siedlca, zgłosił się na ochotnika do wojska. Franciszek pragnął zostać zawodowym żołnierzem. Służył w oddziałach Korpusu Ochrony Pogranicza. Tuż przed wy­buchem II wojny światowej był na urlopie w rodzinnej wsi. Najbliżsi wspominają go jako miłego, przystojnego żołnierza, pięknie ubranego, w lśniących oficerkach. We wrześniu 1939 r. walczył na wschodzie Polski. Dostał się do niewoli sowieckiej i został deportowany w głąb Rosji. Przeby­wał w kilku obozach pracy. Po ogłoszeniu amnestii wstąpił do Armii Polskiej tworzonej przez gen. Andersa. Przeszedł cały szlak bojowy II Korpusu. Jako żołnierz 17 batalionu 5 Kresowej Dywizji Piechoty brał udział w bitwie o wzgórze Monte Cassino. Poległ w walce 17 maja 1944 r.

 

 

Pochowany został na cmentarzu Monte Cassino w kwaterze żołnierzy polskich. Odznaczony był: Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino, Gwiazdą Italii, Gwiazdą za Wojnę 1939-1945, Brytyjskim Medalem Obrony, Brytyjskim Medalem Wojennym.

               

Śmierć w walce poniósł również Leon Troczyński z Siedlca, który we wrześniu 1939 roku uczestniczył w okolicach Kutna w największej bitwie Wojny Obronnej Polski zwanej bitwą nad Bzurą lub bitwą pod Kutnem. L. Troczyński walczył z wielką determinacją, a kiedy zabrakło amunicji i starli się z Niemcami na bagnety, zginął śmiercią bohatera. Polska piechota była dobrze przygotowana do walki wręcz i kiedy sporadycznie do niej dochodziło, Niemcy nie mogli wykorzystać swej przewagi technicznej i ponosili straty. Bagnet stał się też niejako symbolem odwagi naszych żołnierzy.

Za siedleckim krzyżem skręcamy w lewo i przez tak zwaną „resztówkę” udajemy się do odległych o ok. 2,5 km Babkowic.

Lokalizacja -Kościuszkowo - obok krzyża na skrzyżowaniu przy boisku Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

W Kościuszkowie zatrzymujemy się przy krzyżu obok boiska, aby powiedzieć o dramacie wysiedlonych mieszkańców naszej gminy. Niemcy wywieźli z Kościuszkowa co najmniej 74 osoby, a z  terenu gminy Pępowo co najmniej 935 osób.

Masowe wysiedlanie rozpoczęło się jesienią 1939 r. i miało następujący przebieg: nocą do wsi wkraczały specjalne oddziały niemieckie i usuwały z mieszkań Polaków, dając im bardzo krótki czas na ubranie się i spakowanie osobistych rzeczy. Cały sprzęt gospodarski, przedmioty wartościowe i inwentarz musiały zostać na miejscu. Do opróżnionych mieszkań wprowadzali się Niemcy, przejmując majątek pozostawiony przez Polaków.

       Wypędzonych ludzi hitlerowcy przewozili pociągami do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie pozostawiali ich własnemu losowi. Często przez parę tygodni przetrzymywali całe transporty w tzw. punktach zbornych, w których nie zaspokajali nawet najbardziej podstawowych potrzeb wysiedleńców. (W Poznaniu wysiedleni przebywali w obozie przesie­dleńczym w dzielnicy Główna, w Łodzi w fabryce na ulicy ul. Żeligowskiego 41) Wysiedlanych mieszkańców naszej gminy zazwyczaj gromadzono najpierw w pępowskiej stodole, kolejny punkt zborny był w klasztorze na Świętej Górze w Gostyniu, gdzie zbierano większe transporty, które pociągami przewożono do obozu przejściowego w Łodzi. Tam następowała selekcja: część osób kierowano na roboty do Niemiec, resztę na tereny Generalnego Gubernatorstwa, które zgodnie z planami hitlerow­ców miało być źródłem siły roboczej. Akcję zdobywania robot­ników Niemcy połączyli z terrorem mającym złamać opór Polaków; karą przewidzianą za jakiekolwiek próby okazywania nieposłuszeństwa Niemcom była śmierć. Wysiedleni do Generalnej Guberni często w dramatycznie trudnych warunkach walczyli o biologiczne przetrwanie. Byli wśród nich również bohaterowie, którzy jak Jan Kubas z Kościuszkowa, Józefa Banaszyńska z Gębic czy Władysława Klepacki z Czeluścina podjęli walkę zbrojną w działających na terenie GG oddziałach  partyzanckich Armii Krajowej (AK) i Batalionów Chłopskich ( BCh).

Jan Kubas walczył w kampanii wrześniowej 1939 r. i dostał się do niewoli niemieckiej. Po zwolnieniu z niej wrócił do  Kościuszkowa. W październiku 1940 r. wraz z całą rodziną (żona i trzech synów) został przymusowo wysiedlony przez okupanta niemieckiego do Generalnej Guberni, do wsi Dąbrówka gm. Ułanów pow. Nisko woj. lubelskie. Tam Kubasowie przebywali do końca wojny. Tam też w 1941 r. Jan wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, a następnie do Batalionów Chłopskich. W grudniu 1943 r. został aresztowany przez gestapo i skazany na karę śmierci. Prowadzony w godzinach wieczornych na egzekucję, uciekł wraz ze współtowarzyszem niedoli. Przeprawili się wpław przez rzekę Tanew (silny stres sprawił, że nie mieli nawet kataru). Schronili się w Lesie Janowskim
w oddziale partyzanckim. W tym czasie rodzina szukała go wśród rozstrzelanych. Wkrótce łącznik z oddziału partyzanckiego  przekazał im informację, że Jan Kubas żyje. Był więźniem Obozu Przejściowego w Biłgoraju, a potem Obozu Zagłady w Majdanku, z którego w czerwcu 1944 r. udało mu się uciec wraz z kolegą ze wsi Dąbrówka. Kubasowie ocalili życie, ale ciągle modlili się o opiekę Matki Bożej. Z jej pomocą wrócili po wojnie, w kwietniu 1945 r. do domu. Ich gospodarstwo w Kościuszkowie było ogołocone ze wszystkiego - pusty dom, obora, stodoła. Nie było czym zaorać pól. W całej wsi były 2 konie. Każdy z mieszkańców uprawił po trosze pola, by mieć zboże na chleb. Mieszkańcy byli solidarni, życzliwi, bo bieda i nieszczęście łączą ludzi. Biedni, utrudzeni, ale szczęśliwi z odzyskanej wolności zaczęli nowe życie, od początku.

Z Kościuszkowa udajemy się do Siedlca (przy krzyżu skręcamy w lewo,
a przed lasem w prawo, by drogą wzdłuż ściany lasu dotrzeć do budynku byłej szkoły w Siedlcu. Tam na skrzyżowaniu skręcamy w prawo i dojeżdżamy do krzyża).

Lokalizacja - Gębice przy figurze Matki Bożej Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

W Gębicach zatrzymujemy się przy figurze Matki Bożej stojącej obok parku otaczającego piękny pałac, z którym wiąże się postać gen. Stanisława Rostworowskiego (patrz Powstańczym szlakiem 3.).Warto w tym miejscu przypomnieć kolejnego bohatera pępowskiej ziemi, por. Piotra Głowacza.

 Piotr Głowacz

Urodził się w Gębicach, do szkoły powszechnej uczęszczał w Pępowie, później jego rodzice kupili gospodarstwo rolne w Dłoni. W latach 1929 - 1934 kontynuował naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Rawiczu, które ukończył, uzyskując świadectwo dojrzałości i uprawnienia do nauczania w szkołach powszechnych. W latach 1934 – 1935 odbywał służbę wojskową. 1.10.1935 r. awansowano go na stopień plutonowego podchorążego i przeniesiono do rezerwy. Rozpoczął wówczas pracę w zawodzie nauczyciela. Uczył w Szkole Powszechnej Łowiszcze - Budki na Wołyniu. Latem 1936 r. z wynikiem bardzo dobrym ukończył ćwiczenia dla podchorążych rezerwy piechoty. Od 1.01.1937 r. otrzymał najniższy stopień oficerski (podporucznika) i przydział do 60. pp. We wrześniu 1939 r. w nieznanych okolicznościach dostał się do niewoli sowieckiej i był przetrzymywany w obozie w Kozielsku, z którego 12 kwietnia 1940 r. został wywieziony i zastrzelony w lesie katyńskim następnego dnia.

Za parkiem skręcamy w lewo i jedziemy prosto do końca wsi, a następnie ścieżką rowerową udajemy się do Kościuszkowa.

Lokalizacja - Stacja PKP w Pępowie (budynek byłych toalet) Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

Na stacji PKP w Pępowie, 9 września 1939 r. zastrzelony został kolejny mieszkaniec naszej gminy. Zatrzymujemy się obok niewielkiego budynku dawnych toalet, to tutaj bowiem Niemcy zamordowali Wojciecha Robaszyńskiego. Był sezonowym robotnikiem kolejowym, dorabiał sobie szewstwem, mieszkał z żoną Stanisławą i pięciorgiem dzieci w Krzekotowicach na stacji, w wysokim budynku koło „dworca” PKP. Kiedy na początku września 1939 r. kolejarzy z Pępowa ewakuowano wraz z rodzinami w kierunku Łodzi, W. Robaszyński pełnił rolę strażnika kolejowego. Stał na torach niedaleko stacji Pępowo z bronią na ramieniu. Po wybuchu wojny przeniósł się wraz z rodziną do Wilkonic, do krewnych. Codziennie chodził jednak na dworzec sprawdzać, czy wszystko w domu w porządku. Możliwe, iż ktoś doniósł Niemcom o tym, że ma broń. Pewne jest, że 9 września 1939 r. kilku Niemców jadących od Wilkonic wojskowym samochodem zabrało idącego drogą z Pępowa do Wilkonic Robaszyńskiego. Na stacji PKP oprawcy zmusili  go, by pokazał im, gdzie schował strzelbę. Ukrył ją w rurze wenty­lacyjnej w ustępie w budynku gospo­darczym. Kiedy Wojciech Robaszyński wszedł do ubikacji i wyjął broń, padł strzał; zginął  na miejscu. Jego ciało Niemcy zamknęli w ustępie, w którym go zabili, dopiero po iluś dniach ktoś odkrył zwłoki.

W. Robaszyński został pochowany w Pępowie. W 2009 r. na pępowskim cmentarzu odsłonięta została tablica upamiętniająca sześciu publicznie rozstrzelanych jesienią 1939 r. mieszkańców naszej gminy: Franciszka Napierałę, Wojciecha Robaszyńskiego, Jana Szczurnego, Walentego Walczaka, Feliksa Poprawę oraz Zygmunta Grabarczyka, rozstrzelanego w Klonach pod Gostyniem 8.12.1939 r.

 

Miejsce śmierci W. Robaszyńskiego  (na stacji PKP) i jego grób na cmentarzu w Pępowie

           

            Ze stacji PKP cofamy się w kierunku Pępowa, na skrzyżowaniu skręcamy
w lewo, w stronę Krzekotowic, które omijamy udając się do Gębic.

Lokalizacja - Magdalenki - przy krzyżu Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

   

Antoni Busz urodził się w Magdalenkach. W latach 1919 – 1921 służył w Wojsku Polskim, a następnie w latach 1921 – 1939 był policjantem w woj. katowickim. Z chwilą wybuchu wojny jako funkcjonariusz Policji Państwowej Antoni Busz został wraz z rodziną ewakuowany przed Niemcami w stronę Rosji, gdzie w miejscowości Równe (dziś na Ukrainie) dostał się do sowieckiej niewoli. Mimo próśb żony, by zdjął mundur i wrócił wraz z rodziną do domu, nie zrobił tego i wraz z innymi policjantami trafił do obozu w Ostaszkowie. Przebywał w nim do kwietnia 1940 r. Wiosną 1940 r. sowieckie służby bezpieczeństwa w specjalnie przygotowanej dźwiękoszczelnej celi śmierci znajdującej się w podziemiach gmachu NKWD w Twerze (zwanym też  Kalinin) zamordowały ponad 6200 polskich policjantów i innych więźniów z obozu w Ostaszkowie. Ciała pomordowanych przewożono ciężarówkami do Miednoje, gdzie na terenie należącym do kalinińskiego NKWD grzebano je w dołach; do 25 dołów wrzucono zwłoki 6288 jeńców Ostaszkowa. Był wśród nich Antoni Busz. Został zamordowany 16 kwietnia 1940 r. w Twerze, strzałem w tył głowy. Dymitr S. Tokariew, szef kalinińskiego NKWD nadzorujący akcję  likwidacji więźniów Ostaszkowa, przesłuchiwany w 1991 r., powiedział wprost: „Był policjantem – to wystarczy, by go rozstrzelać”.

            W okupowanej Wielkopolsce zwanej Krajem Warty panował straszliwy terror. Jego ofiarami padło 5 mieszkańców Magdalenek oskarżonych o „wrogie Niemcom wypowiedzi” - przestępstwo karane wtedy śmiercią lub ciężkim więzieniem. Pod tym terminem kryły się takie zachowania Polaków jak śpiewanie polskich pieśni, opowiadanie dowcipów politycznych i szkodzące powadze lub dobru Rzeszy wypowiedzi w dyskusjach. W machinie hitlerowskiego terro­ru  ludzie ginęli nawet za to, że odważyli się po polsku myśleć.

W 1942 r. dom nr 29 w Magdalenkach był miejscem spotkań grupy Polaków. Mieszkali w nim dwaj  wielcy patrioci: wdowiec Jan Wawrzyniak  (ojciec ośmiorga dzieci) i jego syn, Jan - junior. Gospodarze i ich goście  czuli się w czasie owych spotkań swobodnie; śpiewali polskie pie­śni,  grali na instrumentach i  po prostu  rozmawiali. Komentowano losy wojny, z na­dzieją odbierano każdą porażkę Niemców. Spotkania te były chwilą wytchnienia od okupacyjnej rzeczywistości. Niestety, uczestnikom tych spotkań przyszło zapłacić za nie straszliwą cenę. Stałym bywalcem u Wawrzyniaków był Ludwik Krzyżoszczak wielki patriota; brał udział w powstaniu wielkopolskim i w wojnie polsko-bolszewickiej 1920  r.  Bywali tam również Wawrzyniec Frąckowiak i Antoni Puślecki. 12 marca 1942 r. wszyscy ww. zostali aresztowani. Wawrzyniakowie, Krzyżoszczak i Frąckowiak zostali w śledztwie straszliwie skatowani. Wszyscy aresztowani otrzymali wyroki więzienia i 12 czerwca 1942 r., przewieziono ich do więzienia w Rawiczu, gdzie rozpoczęli odsiadywanie kary. Więzienie rawickie było jednym z najcięższych w III Rzeszy. Dla skatowanych w trzymiesięcznym śledztwie oskar­żonych pobyt w nim mógł równać się ka­rze śmierci; obaj Wawrzyniakowie
i L. Krzyżoszczak umarli w więzieniu. Wawrzyniec Frąckowiak także do Magdalenek nie powrócił. Po odsiedzeniu jednego roku kary został wywieziony do obozu koncentracyjnego. Zginął w Iławie w 1944 r. Przeżył jedynie Antoni Puślecki zwolniony do domu po odsiedzeniu 8-miesięcznego wyroku. Przeżył, by móc przekazać wstrząsającą prawdę o okrucieństwie nazistowskiego wymiaru „sprawiedliwości”.

Wsiadamy na rowery i jedziemy w kierunku Krzekotowic, na skrzyżowaniu skręcamy w lewo, w stronę stacji PKP w Pępowie.

Lokalizacja - Czeluścinek - przy kapliczce Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

      Plutonowy Jan Małecki z Czeluścinka walczył w kampanii wrześniowej 1939 r., dostał się do niewoli rosyjskiej i z Armią gen. Andersa przeszedł szlak bojowy. W maju 1944 r. brał udział w bitwie o Monte Cassino. Było to wzgórze, na którego szczycie znajdował się klasztor. Wchodził on w skład niemieckich umocnień, blokujących aliantom najkrótszą drogę prowadzącą z południa Włoch do Rzymu. Armia niemiecka zaciekle broniła tego miejsca. Jego zdobycie kosztowało życie 30 tys. żołnierzy. Wzgórze Monte Cassino próbowali zdobyć Amerykanie, Brytyjczycy, Hindusi i Nowozelandczycy, jednak to polscy żołnierze z Armii Andersa tego dokonali. W bitwie pod Monte Cassino poległo ponad 900 polskich żołnierzy, a około 3000 zostało rannych. Jan Małecki w walce stracił nogę. Po wojnie początkowo został w Anglii. Ożenił się z Polką i za namową żony wrócił do kraju. Zamieszkali w Bydgoszczy, tam też Jan Małecki w 1971 r. został pochowany. Odznaczony był: Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino, Gwiazdą Italii, Gwiazdą za Wojnę 1939-1945, Brytyjskim Medalem Wojennym.

 

Plutonowy Jan Małecki

Z Czeluścinka ruszamy w stronę pobliskich Magdalenek.





Lokalizacja - Czeluścin - przy krzyżu na skrzyżowaniu obok szkoły Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

         W Czeluścinie, na skrzyżowaniu przy stojącym obok budynku byłej szkoły krzyżu, 8 września 1939 r. Niemcy zastrzelili Franciszka Napierałę. Ten młody, pełen energii Polak, społecznie zaangażowany (należał do sprawnie działającej w Czeluścinie młodzieżowej organizacji PSL- „Wici”), o silnie antyniemieckim nastawieniu reprezentował sobą wszystko to, z czym naziści od pierwszych dni okupacji podjęli bezwzględną walkę. Dlatego musiał zginąć. W kronice szkoły w Czeluścinie odnotowano, że w dniu zastrzelenia Franciszka Napierały do Czeluścina przyjechał oddział hitlerowców w czarnych mundurach (SS-manów) terroryzując miejscową ludność. Już wtedy (zapisy w szkolnej kronice uzupełniono w 1945 r.) nieznane były powód i sposób wykonania zbrodni. Kronika podaje tylko informację o tym, że Franciszek Napierała musiał przed śmiercią klęczeć przed krzyżem znajdującym się koło szkoły w Czeluścinie, z rękoma wzniesionymi nad głową. Jego zwłoki leżały kilkadziesiąt  metrów dalej, w rowie, skąd zabrał je Władysław Klepacki przyprowadzony późnym wieczorem przez katów hitlerowskich. Podobno oprawcy kazali Franciszkowi Napierale uciekać i podczas „ucieczki” go zastrzelili. To by tłumaczyło, dlaczego ciało znaleziono w odległości kilkudziesięciu metrów od krzyżówki i stojącego tam krzyża, przy którym klęczał przed egzekucją.

 Franciszek Napierała       

            Zapomnianym bohaterem z Czeluścina, o którym również pragniemy w czasie naszej rowerowej wyprawy pamiętać jest żołnierz generała Andersa – kapral  Stanisław Kulawski. W 1937 r. ożenił się z Cecylią Biernacką z Czeluścina. We wrześniu 1939 r.  dostał się do niewoli sowieckiej. Po ogłoszeniu amnestii wstąpił do powstających oddziałów Wojska Polskiego. Z armią gen. Andersa opuścił ZSRR w 1942 r. Przeszedł cały szlak bojowy II Korpusu. Walczył pod Monte Cassino w 11 batalionie saperów. Po powrocie do kraju w 1947 roku zamieszkał w Czeluścinie. Zmarł 19 września 1986 r. i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Pępowie. Odznaczony był: Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino, Medalem Wojska, Gwiazdą Italii, Brytyjskim Medalem Wojennym

Lokalizacja - Pępowo - Cegielnia - przed domem Poprawów lub przy kąpielisku Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

Cegielnia stała się w ostatnich latach gminnym kąpieliskiem przyciągającym amatorów kąpieli i gry w siatkówkę ku rozpaczy licznego grona spragnionych ciszy i spokoju wędkarzy. Mało kto z licznych odwiedzających to urocze miejsce wie, że przed wojną na Cegielni mieszkał wraz z rodzicami i siedmiorgiem rodzeństwa Feliks Poprawa – najmłodszy spośród 15 Polaków rozstrzelanych przez Niemców na rynku w Krobi 21 X 1939 r. (w chwili śmierci miał niespełna 18 lat). W tej samej egzekucji zginęli dwaj inni mieszkańcy naszej gminy; sąsiad Poprawów z Cegielni -Walenty Walczak (lat 24) oraz Jan Szczurny z Pępowa (lat 25). Dlaczego Niemcy ich zamordowali? Bo byli Polakami! Feliks Poprawa przed wojną aktywnie działał w młodzieżowych organizacjach. W wieku 17 lat zgłosił się na ochotnika do wojska. Patriotycznej postawy mógł uczyć się od starszego brata, Jana, który wówczas pełnił służbę wojskową i postanowił zostać w wojsku na stałe. Już sam fakt społecznego zaangażowania Feliksa mógł zdecydować o wpisaniu go na listę osób skazanych na śmierć w publicznej egzekucji. To miejscowi Niemcy i volksdeutsche faktycznie decydowali w sprawie doboru ofiar przewidzianych do aresztowania i lik­widacji, wystarczyło, że któryś z niemieckich osadników miał pretensje do jakiegoś  Polaka, aby wciągnąć go na „czarną listę” tych, którzy mieli zginąć.

            Publiczne egzekucje mające na celu zastraszenie polskiej ludności i unicestwienie działaczy politycznych i społecznych w naszym regionie, dokonywane przez specjalne komando „śmierci”, odbyły się tego samego dnia – 21 X 1939 r. w Krobi, Gostyniu i Poniecu. Jeden z aresztowanych w Krobi, ułaskawiony w ostatniej chwili, przekazał rodzinie Poprawów wiadomość, że wypowiedziane przez łzy ostatnie słowa Feliksa brzmiały: „Chociaż my zginiemy, ale Polska będzie.”

Z Cegielni kierujemy się początkowo w stronę Kobylina, jednak przed Anielinem odbijamy z szosy w prawo na wiodący polną drogą szlak konny (ok. 3 km), którym dotrzemy do będącego kolejnym celem naszej wyprawy Czeluścina.

Lokalizacja - Pępowo - Skrzydlaty Zakątek Pępowo – Cegielnia – Czeluścin – Czeluścinek - Magdalenki - Krzekotowice – Gębice Kościuszkowo – Siedlec – Babkowice – Pępowo (ok. 25 km)

TRASY DLA  BIAŁO – CZERWONEJ

            W tym roku mija 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Pragniemy z tej okazji uczcić dzielnych mieszkańców ziemi pępowskiej walczących o wolność ojczyzny opracowaniem tras rowerowych upamiętniających naszych bohaterów. Pierwsza trasa nazwana Powstańczym szlakiem upamiętnia powstańców wielkopolskich, kolejną poświęcamy bohaterom II wojny światowej (1939 – 1945), bowiem wybuch tej najtragiczniejszej z wszystkich wojen i mroczny czas niemieckiej okupacji odcisnęły głębokie piętno w historii Polski i naszej gminy. Może kiedy będziemy wędrować śladami  powstańców wielkopolskich i szlakiem bohaterów II wojny światowej, przemówią do nasz otchłani niepamięci ich dokonania, poruszą ich dramaty, pociągną przykłady.

Wycieczkę rowerową Szlakiem bohaterów II wojny światowej rozpoczynamy w stanicy rowerowej, której nazwa Skrzydlaty Zakątek nawiązuje do stojącego obok wiatraka. Widzimy stąd piękną wieżę kościoła w Pępowie. Od wieków bije w tym świętym miejscu źródło duchowej siły mieszkańców pępowskiej ziemi. Aby nas jej pozbawić, w realizowanej przez siebie polityce zagłady narodu polskiego, okupant niemiecki nie mógł pominąć Kościoła katolickiego. Już na samym początku okupacji ograniczono liczbę nabożeństw oraz rozwiązano organizacje kościelne, pozamykano kościoły, przeznaczając je w większości na magazyny, w latach 1940-1941 aresztowano i wywieziono do obozów koncentracyjnych prawie wszystkich księży.

10 maja 1940 r. wikariusz pępowskiej parafii ks. Stanisław Płaczek został aresztowany przez Niemców i podzielił los tysięcy polskich duchownych; został uwięziony najpierw od 16 sierpnia 1940r. w obozie koncentracyjnym Buchenwald, następnie od 8 grudnia 1940r w  Dachau. Dziesięć miesięcy później do Dachau przybywają w tym samym transporcie 30 X 1941 r., aresztowani również tego samego dnia – 6 X 1941 r. trzej inni kapłani związani z naszą parafią: ksiądz Marian Walorek, który był administratorem parafii w Pępowie po aresztowaniu ks. Płaczka, ks. Stanisław Stefaniak – proboszcz pępowski w latach 1966-1970 oraz ks. Stanisław Kaczmarek – proboszcz pępowski w latach 1972 – 1986. Im dane było przeżyć piekło tego obozu, w dużej mierze dzięki przysyłanym przez rodziny paczkom żywnościowym, na które Niemcy  pozwolili w listopadzie 1942 r. Obóz w Dachau przeżył również  ks. Florian Maćkowiak, proboszcz pępowski w latach 1948 –1958.

Ksiądz Płaczek nie doczekał wyzwolenia obozu, zmarł z wycieńczenia i głodu 25 października 1942r. Pamięć tego dzielnego kapłana społeczność Pępowa uczciła w 1949 r., umieszczono wtedy na pępowskim cmentarzu tablicę pamiątkową jemu poświęconą.

Z obozu w Dachau nie wrócili też 3 inni kapłani związani z naszą parafią: ks. Stefan Radzki (proboszcz parafii w Skoraszewicach), ks. Jan Bąk i ks. Czesław Grzonka. W zakrystii pępowskiej świątyni można obejrzeć galerię portretów kapłanów związanych z naszą parafią, najnowsze obrazy  ukazują księży, którzy byli więźniami Dachau.

Pora wyruszyć na szlak. Opuszczamy Skrzydlaty Zakątek i ścieżką rowerową jedziemy w stronę Kobylina (ok. 1 km), następnie skręcamy w prawo, by dotrzeć na Cegielnię.

Powiat Gostyński Powiatowy Urząd Pracy Samorządowy Fundusz Poręczeń Kredytowych Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolskich
Stowarzyszenie Wspierania Przedsiębiorczości Związek Gmin Wiejskich Komunalny Związek Gmin Regionu Leszczyńskiego

Biznes.gov.pl

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Urząd Marszałkowski Urząd Wojewódzki

RSO Komunikaty Ostrzegawcze

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Ok